FELIETON Jak zwalczyć nasze wewnętrzne słabości i strach przed wyzwaniami w biznesie?

„Życie jest przygodą dla odważnych – albo niczym”

… powiedziała kiedyś Hellen Keller. Odwieczne prawdy o byciu śmiałym i mężnym zna większość z nas. Wpajane od najmłodszych lat coraz częściej doprowadzają do wzmożonego poczucia niższości i bezsilności niż skutkują pozytywnym efektem, na jaki każdy z nas czeka. Nawyki z młodości w późniejszym czasie tylko wzmacniają swoją siłę, blokując nasze postępowanie nie tylko w życiu prywatnym, ale również w sprawach biznesowych.

Pokonanie wewnętrznych słabości w pierwszych chwilach wydaje się w ogóle nieosiągalne. Jest to niedostępne dla naszej wyobraźni. Zdefiniowanie słabości wymaga dużej świadomości i wysiłku. Ten etap jest ‘furtką’, którą trzeba ‘otworzyć’, aby przejść dalej. Tylko jak to zrobić? Jak mawiają niektórzy „najpierw trzeba chcieć”. I coś w tym jest. Wstępną analizę powinniśmy uczynić sami. Siadając w ulubionym miejscu z kartką i długopisem, zastanawiając się: gdzie jestem, gdzie byłam, gdzie chcę być. Co wpłynęło, na to gdzie jestem, czego potrzebuje, aby dojść tam gdzie chcę. Każdy z tych etapów jest ważny, ale należy unikać ukierunkowywania się na skrajności: przyszłość albo przeszłość. Po takim przygotowaniu będziemy już widzieć w klarownych barwach nasze zalety jak i słabości. Słowo ‘słabości’ jest tu istotne, są to pewne ‘niedomagania’, pewne ‘bolączki’, które (o ironio!) jeśli się tylko chce, można zniwelować.

Najpopularniejszym nadal sposobem walki z wewnętrznymi słabościami i strachem jest, niestety ‘zamiatanie problemu pod dywan’. I tak w swojej naiwności wmawiamy sobie, że naszej słabości już nie ma. Nic bardziej mylnego. Ona jest, a nawet postępuje, jak choroba atakująca nasz cały organizm. Jeżeli już jesteśmy na tyle odważni, aby przyznać się sami przed sobą, co nam ‘dolega’, to obraliśmy właściwy kurs.

I tak zdefiniowaną słabość oraz pojawiający się przy tym strach możemy świadomie pokonać z pomocą zewnętrzną albo wewnętrzną.

Aby zwalczyć nasze słabości krocząc drogą zewnętrzną, możemy zapisać się na kursy i szkolenia, które pozwolą nam w bezpiecznej atmosferze podszkolić się w określonych dziedzinach. Dla osób, które przykładowo odczuwają dyskomfort w negocjacjach w biznesie, wiele ośrodków oferuje szkolenia z tego zakresu, na których asekurują i dają potrzebny feedback wykwalifikowani trenerzy. W innego typu sprawach możemy się pokusić o skorzystanie z coraz popularniejszego coachingu, jako z procesu, który pozwala na rozwój osoby w nim uczestniczącej. Oferowana obecnie literatura również może zniwelować nasze bolączki. Ale najpierw trzeba chcieć… Trzeba chcieć dostrzec zewnętrzne możliwości, jakie oferuje nam obecnie świat.

Druga droga (wewnętrzna) pokonywania słabości jest dla niektórych dużo trudniejsza. Jednak w dłuższej perspektywie może ona przynieść więcej pożytku. Praca nad sobą wymaga od nas świadomości i wytrwałości, a to przy ciągle zmieniających się czynnikach zewnętrznych i pokusach, jakie oferuje nam życie, często schodzi na dalszy plan. Samodoskonalenie to nieustanna walka. Walka z własnymi słabościami. Walka z samym sobą. Nie wszyscy chcą się decydować na taką walkę, jednak warto pamiętać, że „aby zdobyć więcej, musisz najpierw sam stać się kimś większym!”

Odpowiednio spożytkowane wewnętrzne słabości i strach pozwalają nam z respektem osiągnąć wytyczone cele. Dobrze pochwycony ‘lęk’ może być potężnym motorem napędowym do realizowania osobistych planów i biznesowych strategii, a warto pamiętać, że:

„Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe!”

(Arthur C. Clarke)

Czego Tobie, Droga Czytelniczko, życzę z calego serca!

Sandra Borkowska, s.borkowska@vp.pl

____________________________________________________________________________

Skomentuj




Dziękujemy partnerom Przedsiębiorczej Kobiety!